poniedziałek, 28 lutego 2011

eejj

mam coraz więcej odwiedzin na bloguu ;D

hmm... a tak się bałam dzisiejszego dnia ale nie było tak źle bo to on na mnie spoglądał a nie ja na niego ;pp

milczy telefon, komunikator gadu-gadu. nikt o tobie nie myśli, Ty nie myślisz o nikim. nie zależy Ci na niczym. nie odczuwasz tęsknoty. po prostu nikogo nie kochasz.

TO JEST SUPERR JA CHCĘ TAKIEGO CHŁOPAKA

leżała pod kroplówką. lekarze stwierdzili u niej niewydolność serca. 'jedynym rozwiązaniem jest przeszczep' - wydali wyrok. niestety kolejka biorców była niezwykle długa. nie mogła tyle czekać. lekarze postawili na niej krzyżyk. - masz być szczęśliwy, rozu...miesz? - powiedziała pewnego wieczoru, kiedy oboje leżeli na szpitalnym łóżku. - bez Ciebie to niemożliwe maleńka. - odpowiedział, zaciskając pięść na prześcieradle. - jeżeli zobaczę'tam z góry', że uroniłeś chociażby łzę to zjawię się tutaj z powrotem, żeby Ci nakopać! - powiedziała, a oboje wybuchli śmiechem. - nigdy nie będziesz tam na górze, powiedział całując ją w czoło. dwa dni później, obudziło ją szarpanie za rękaw pidżamy. - mamy dawcę! mamy dawcę, kochanie! - krzyczała jej matka, starając się ją obudzić.zaczęła krzyczeć z przepełniającej ją euforii. - dostałam szansę, mamo. niepowtarzalną szansę życia. - wyszeptała, opadając z emocji. 'kilka dni później, kiedy dochodziła już do siebie po zakończonej sukcesie operacji, postanowiła zadzwonić do niego, żeby przekazać mu nową nowinę. 'powiem mu, że mam nowe serce, którym będę kochać go jeszcze mocniej' - pomyślała. niestety nie odbierał. kilkakrotnie, starała się do niego dodzwonić. wyszła ze szpitala, a on nadal nie odpowiadał na jej wiadomości. - mamo. tak właściwie to od kogo dostałam tą drugą szansę? no wiesz. moje nowe serce? - spytała podczas kolacji. - skarbie, dawcy są anonimowy. jedyne co mi wiadomo to to, że nosisz narząd jakiegoś mężczyzny który zmarł w tragicznym wypadku samochodowym. ktoś wspominał również o tym, że wyglądało to jak samobójstwo. chłopak celowo wjechał w jedno z drzew, tak jakby chciał ze sobą skończyć. - to straszne. - powiedziała, czując przeszywający ją dreszcz. - właśnie! byłabym zapomniała. - powiedziała matka, odnosząc naczynie do zlewu.Twój 'najdroższy' jak go nazywałaś, kazał Ci przekazać kopertę kiedy ostatnim razem był u Ciebie w szpitalu, a Ty akurat spałaś. - dopiero teraz mi o tym mówisz?! - wybacz słońce, wypadło mi z głowy. - powiedziała, podając córce niebieską kopertę. subtelnie wysunęła karteczkę, pełna podekscytowania. ze łzami w oczach przeczytała tekst, napisany starannym druczkiem. 'pamiętaj, że nie wolno Ci uronić łzy bo wrócę Ci i nakopię! nosisz moje serce, maleńka. masz się nim dobrze opiekować. przecież obiecałem, że nie pozwolę Ci być tu - na górze'. teraz już na zawszę będę cząstką Ciebie.'


no słuchaj ja chcę już odejść, a on złapał mnie za rękę i pocałował tak jak kiedyś. Pytam się go co robi, a ona, że już dłużej nie może beze mnie żyć i, że jestem sensem jego istnienia. Ja się na niego patrzę...Co mu odbiło - myślę sobie...a on zaczął mnie przepraszać za wszystko i powiedział, że zrozumie jeśli będę chciała teraz odejść, bo wie że wszystko zjebał, ale cały czas ma nadzieję...a potem...potem się obudziłam

Wkrótce nadejdzie ten dzień, w którym będziemy mijać się ulicą. Wtedy będę ulotna jak sen, już nie będziesz mógł mnie mieć. Będziesz mógł jedynie patrzeć, jak powoli znikam wśród przechodniów. I wtedy przypomnisz sobie, że był taki czas, w którym miałeś swoją szansę. No właśnie... Był ! Ten czas już nie wróci.`

Myślę że na dzisiaj starczy papa;**

Polecajcie mojego bloga innym..... ;]






niedziela, 27 lutego 2011

hej!!;]

co tam??
dzisiaj będzie smutanawo ;/
'Obudził ją Sms. Napisał on. Uśmiech pojawił się na jej twarzy . Jednak zniknął w chwili czytania wiadomości: "słuchaj.. nie mogę tak dalej ..ja.. ja już cię nie kocham ! nigdy nie kochałem" ...co ? Po tym wszystkim co przeżyli on nie kocha ? jak może.?! Przecież byli idealną parą. Każdy zazdrościł im tej 'miłości'.. planowali przyszłość.. chcieli zbudować biały dom mieć psa i gromadkę dzieci.. a on tak po prostu pisze, ze jej nie kocha ?! .. Dziewczyna wyłączyła telefon. Zawalił jej się świat. wszystko co było dla niej najważniejsze straciło sens. I co teraz ? Wyszła z domu Cała zapłakana. Łzy spływały wraz z jej ciemnym tuszem . Poszła w miejsce gdzie chodzili razem. Nad jezioro.. usiadła i przed jej oczami przewijały się wszystkie wspólne chwile. Pierwszy pocałunek.. Pierwsze "Kocham Cię" .. nie wytrzymała.. Wskoczyła do wody.. Nie przeżyła.. On tymczasem wysyłał jej SMS: 'Prima aprilis kochanie! '
Smutnee;(


A gdyby na billboardach, zamiast reklam, pokazywali gwałt, przemoc, smak domów dziecka. Budziłoby to niesmak? W ogóle byś się przejął. Nie, skurwysynu, bo ważniejsze jest Ego..
prawdziwe ;/

Siedziąc na murku paląc kolejną fajkę i słuchając debilnych tłumaczeń, już byłego, chłopaka zobaczyła swojego brata, który szedł w ich stronę. 'O kurwa.' Powiedziała do siebie łapiąc się za głowę. Momentalnie wstała, ale nie zdążyła nic zrobić, bo jej były... już leżał na ziemi i zwijał się z bólu. 'O chuj Ci chodzi?!' Krzyknął do jej brata. 'Czyś Ty, kurwa, kiedyś ją widział z fajką w dłoni?' Jęknął tylko. 'No odpowiedz!' Dostał kolejnego kopa. 'Nie widziałem.' Wypluł krew. 'To, kurwa przez Ciebie. A ja nie lubię, jak moja siostra pali. Więc ją ładnie przeprosisz, a ona już nigdy nie weźmie tego świństwa do ust.' Podniósł się trzymając za szczękę. 'Chyba sobie kpisz.' Powiedział jej eks z aroganckim uśmieszkiem. I znów znalazł się z mordą przy betonie. Odciągnęła brata z krzykiem. 'Już! Zostaw go, nie warto!' Wyrwał się i znów go kopnął. 'Nie warto!' Ryknęła na cały głos. Ludzie zaczęli się zbiegać. 'Nie masz, kurwo, życia.' Syknął do niego jej brat,a siostrę mocno przytulił.


sobota, 26 lutego 2011

elo elo

Dupa nie ręka dwa razy się nie daję xDD

Zawsze mnie to dziwiło: dwoje ludzi, którzy wiedzieli o sobie niemalże wszystko, nagle przestają się znać.


ѕтαиęłα ρяzє∂ иιм, ¢αłα яσzтяzęѕισиα. zα¢ιѕкαנࢠzęву, ѕтαяαłα ѕιę иα ρяóżиσ ρσωѕтяzумαć łzу, ѕρłуωαנą¢є иιєυѕтαииιє ρσ נєנ ρσℓι¢zкυ. ω ∂яżą¢єנ яę¢є, тяzумαłα ρяzу ѕкяσиι ριѕтσℓєт. - zαвιנę ѕιę яσzυмιєѕz?! zαвιנę! - кяzу¢zαłα ∂υѕzࢠѕιę ρłα¢zєм. - υѕρσкóנ ѕιę. נєѕтєś ω αмσкυ, иιє ωιєѕz ¢σ яσвιѕz. σ∂∂αנ мι тєи ριѕтσℓєт. - мóωιł ∂σ иιєנ. ѕтαяαנࢠσραиσωαć ѕιę ωłαѕиє ємσ¢נє, ωу¢ιągαł кυ иιєנ ∂łσиιє. - zαвιנę ѕιę! - zαgяуzłα ωαяgę иα туℓє мσ¢иσ, żє zα¢zęłα ѕą¢zуć ѕιę z иιєנ кяєω. - иιє zα¢нσωυנ ѕιę נαк ∂єѕρєяαткα! zαвιנ ѕιę z иαιωиσś¢ι, иσ ρяσѕzę! zαвιנ ѕιę. - кяzу¢zαł z ρяzєкσиαиιєм, żє gσ иιє ρσѕłυ¢нα. -∂σ кσń¢α żу¢ια вę∂zιє ¢ιę ∂яę¢zуć ѕυмιєиιє zα тσ, żє миιє иιє кσ¢нαłєś! - кяzу¢zαłα ω иιєвσ głσѕу, σ¢ιєяαנࢠяσzмαzαиу тυѕz кσń¢єм яęкαωα, ωσℓиєנ яęкι. - яóв ¢σ ¢н¢єѕz. נєѕтєм zмę¢zσиу тум ¢αłум ρяzє∂ѕтαωιєиιєм. ωяα¢αм ∂σ ѕωσנєנ ∂zιєω¢zуиу. σиα נєѕт ωαятα υωαgι, иιє яσвιą¢ z ѕιєвιє ∂єѕρєяαткι ¢н¢ą¢єנ zωяó¢ι иα ѕιєвιє υωαgę. - ωуѕzєρтαł. иα¢ιѕкαנࢠкℓαмкę ρσкσנυ, υѕłуѕzαł ѕтяzαł вяσиι.

Wyszła ze szkoły wiążąc jeszcze szalik. Kiedy dochodziła do furtki, zauważyła, że stoi z kumplami. Trzymał w dłoni śnieżkę i momentalnie uśmiechnął się na jej widok. "Nie waż się!" Krzyknęła w jego stronę. "Bo co?" Zapytał z szelmowskim uśmiechem. Złapał j...ą i przyciągnął do siebie tak blisko, że wymieniali oddechy. "Proszę?" Zrobiła smutną minę. Już myślała, że ją pocałuje, gdy nagle znalazła się na ziemi, ze śniegiem na twarzy. Było cholernie zimno! Usiadł na niej okrakiem i śmiał się w najlepsze. "Złaź ze mnie!" Warknęła. "Oj, nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi." Wciąż się śmiał. "A jak zachoruję?" Zapytała smutno. Spoważniał i powiedział cichutko: "To będę Twoim osobistym lekarzem." Nachylił się do pocałunku. Jakie było jego zdziwienie, gdy na ustach poczuł zimy śnieg. Zwaliłam go z siebie i pognałam pędem do samochodu. Spojrzał na mnie wnerwiony i pogroził palcem. Wysłałam mu buziaka. We wstecznym lusterku widziałam, jak się śmiał.



usłyszałam pukanie, otworzyłam drzwi, zobaczyłam sylwetkę chłopaka moich marzeń, to znaczy mojego byłego. - wpadłem po moje rzeczy - oznajmił. - proszę. reklamówka stała przygotowana w przedpokoju od tygodnia. - nie żałujesz?- zapytałam. - nie. proszę Cię,... zerknij przez okno. prawie zemdlałam. stała tam moja przyjaciółka z wielkim pluszowym niedźwiadkiem, którego miałam dostać. - jesteś z nią? mój głos osłabł, powiedziałam to prawie szeptem. - tak. kocham ją. w jednym momencie straciłam dwie najbliższe mi osoby. i przekonałam się, że życie jest cholernie trudne i głupie.


To paaapaaado jutra moze coś dodam ;]

heej!! ;]


Heej będę prowadzić tego bloga będą tu fajne teksty z Facebooka codziennie po parę tekstów...


A to pierwszy:

XXl w - w wieku 14 lat zostajesz nałogową palaczką , zbyt częste melanże i odloty psują ci psychikę , na imprezach kiedy przez twoją krew przepływają promile zdradzasz swojego chłopaka na prawo i lewo , po czym jedynym twoim wytłumaczeniem jest 'kochanie a...le byłam pijana' . Kiedy po kilku takich razach chłopak już Ci nie wybacza , jesteś tak wkurzona , iż robisz wszystko by zniszczyć mu życie . Temat miłości zakończyliśmy, albowiem są też uczciwe przypadki związków . Przyjaźń - XXl wiem i to słowo traci na swojej wartości . Dziś , w przyjaźni chodzi jedynie o to by mieć z kim obgadać ludzi , kogo opalić i może kiedy już chłopak nas zostawi -wypłakać się . Nie ma zaufania i szczerości . Rodzina - większość nastolatków widuje ją rano kiedy wstaje i późnym wieczorem gdy wraca do domu . W sumie to widzi ją na oczy może jedyne 5h . - XXI - hojność , egoizm i zero szacunku...